19 paź 2016

Rozdział 8


Podnoszę wzrok i widzę Masona.
- Przepraszam, nic ci nie jest? - pyta chłopak.
- Nie, wszystko okej - mówię, wstając i otrzepując się.
Mason uśmiecha się. Zdziwiona odwzajemniam ten gest.
- W ramach przeprosin co powiesz na kawę?
- Jasne, ale to nie teraz. Podać ci mój numer?
- Jakbyś mogła - uśmiecha się.
Wymieniamy się numerami.
- Nie zapytałem. Jak masz na imię? - zdziwiłam się. Myślałam, że mnie rozpoznał.
- Eee... Allison - dukam - Słuchaj, muszę już iść. Zdzwonimy się. - Nie czekając na odpowiedź, odchodzę.
Czy naprawdę wystarczy miesiąc i człowiek o tobie zapomina? Zmieniłam tylko fryzurę, to wszystko. Jak widać bardzo mu na mnie zależało. Przechodzę przez pasy i wchodzę do biura, w którym pracuję. Naciskam przycisk przywołujący windę i czekam. Po chwili znajduję się już na siódmym piętrze, gdzie mieści się mój gabinet. Wchodzę do niego i idę w stronę biurka. Kolor ścian jest beżowy, a meble brązowe. Wszystko ładnie komponuje się z jasnymi panelami. Spoglądam na papiery leżące na moim biurku. Wzdycham i zabieram się do pracy.

✰✰

Wchodzę do mieszkania. Rzucam torebkę na komodę, zdejmuję buty i idę w stronę kanapy. Odnajduję pilota od telewizora i włączam jakiś kanał. Kieruję się do kuchni. Biorę picie i robię popcorn po czym kieruję się w stronę salonu. Siadam na fotelu obok kominka i zaczynam oglądać jakiś romans.

Ten rozdział jest takim gównem, że chyba większego w życiu nie napisałam. Zdaję sobie z tegi sprawę, jednak musiałam coś napisać. Nie mam weny na to opowiadanie, a do tego to jak tu piszę bardzo różni się od tego jak naprawdę piszę na wattpadzie. A poza tym zaktualizowałam zakładkę autorki, więc serdeczne Was tam zapraszam. Dziękuję za każdy komentarz. Do zobaczenia kiedyś tam xx

27 sie 2016

Rozdział 7


-Mason nas powiadomił. - mówi bez zastanowienia. 
Boże, jak ja tego człowieka nienawidzę. Wiem, że powinnam w tej chwili się cieszyć jak małe dziecko. Ale chciałam poradzić sobie sama. 
-CO?! - wybucham. Patrzę morderczym wzrokiem na chłopaka. 
-Chciałem pomóc. - odparł.
-Nie masz w czym pomagać idioto! Idź do swojego tatulka i go przeproś, bo nie byłby z tego zadowolony. Jesteś żałosny i się z tym pogódź!
-Alex, spokojnie - odzywa się Jack.
Nie będę spokojna. Czy oni tego nie zrozumieją? Oni wszyscy są żałośni! Cała rasa męska.
-Co robimy? - pytam. Całkiem zapominam o tym co przed chwilą się stało.
-Idziemy.
-Tak po prostu?
Jack przytakuję. Wychodzimy jakimś wyjściem, od którego nawet drzwi nie zauważyłam. Zostawiamy Masona. To w sumie dobrze. Niech cierpi, tak jak ja cierpiałam. Giń cieciu! 
✰✰
Zamknęłam jakiś rozdział w swoim życiu. Zmiana wizerunku, charakteru i osoby. To najlepsze co mogło mnie spotkać. Wyjazd, przeprowadzka. Możecie nazwać to jak chcecie. Ale dla mnie to nowy rozdział. Mój na nowo zbudowany świat. Nie wpuszczam nikogo do niego, ani nie wypuszczam. Co ja mówię.. Nie mam kogo wypuszczać ani wpuszczać, ponieważ nikt nie interesuje się moją osobą. Tak jak jest teraz jest idealnie. Mogłabym żyć tak wiecznie. Zapomniałam o wszystkim co dotychczas mnie spotkało i jest dobrze. Najgorsze o czym mogłabym zapomnieć to agencja. Ale musiałam. Bez zaczęcia na nowo - nie poradziłabym sobie. 
✰✰
Budzi mnie ten znienawidzony dźwięk. Z zamkniętymi oczami szukam ręką tego ustrojstwa i próbuję wyłączyć, by chociaż trochę jeszcze pospać. Jednakże nie wychodzi mi. Zażenowana siadam na skrawku łóżka i wyłączam ten cholerny budzik. Ubieram kapcie i idę do kuchni. Biorę płatki i mleko, przygotowuję jeszcze miskę i łyżkę. Do miski wsypuję płatki i wlewam mleko. Zabieram moje śniadanie do salonu i włączam telewizor. Zaczynam jeść i oglądając poranne wiadomości. Kiedy kończę jeść wyłączam telewizor i sprzątam po sobie. Idę się ogarnąć. Biorę prysznic, po czym idę po jakieś ciuchy. Biorę białą bluzkę i czarne biodrówki. Do tego jeszcze białe szpilki. Zabieram torbę i ruszam do całkiem normalnej pracy. 
Przechodząc zaludnioną ulicą zderzam się z kimś. Podnoszę wzrok i widzę wysokiego bruneta. 
NIE TYLKO NIE TO! TO NIE ON PRAWDA? 

ELOOO!
Witam, kłaniam się!
A jednak zabrałam się za rozdział ! Nie wiem jakim cudem. Chciałam żeby chociaż trochę ten rozdział był śmieszny i wydaję się mi że jest. Bo Kaczka śmiała się czytając to, więc mam nadzieję, że mi wyszło. 
To do następnego!
Pozdrawiam xx

ps. przepraszam za błędy 



24 sie 2016

Rozdział 6

- No, to teraz sobie pogadamy. Możesz już iść - odzywa się ojciec Masona do tego typa. -słuchaj - zwraca się do mnie.- pewnie nie wiesz w jakim celu tu jesteś?
Kręcę głową.
- To teraz cię oświęcę. Jesteś tu, bo twój szanowny tatulek postanowił się ze mną pobawić. A wiem, że ty jesteś jego oczkiem w głowie...
- Chwila, chwila. Moi rodzice od dawna nie żyją. Chyba mnie pan z kimś pomylił - tłumaczę.
- Twoi zastępczy rodzice, złotko. Widzę, że twój ojciec nawet nie próbował ci tego wytłumaczyć- dodaje widząc moje zdumienie. - ale to lepiej dla mnie. Zabrać ją.
Po chwili podchodzi do mnie ten sam facet. Chwyta mnie za ramię i wyprowadza z pokoju. Nawet nie dał mi się rozejrzeć! Co za bezszczelny idiota. Prowadzi mnie schodami w dół. Otwiera drzwi i wrzuca mnie do tego samego pomieszczenia co wcześniej. Siadam, opierając się o ścianę, zaczynam cicho płakać. Jacy zastępczy rodzice? Czemu, w takim razie moja prawdziwa rodzina mnie nie chciała? Tyle pytań, żadnej odpowiedzi. Nie zwróciłam nawet uwagi na Masona, który usiadł koło mnie.
- Cicho, Alex wszystko będzie dobrze... - bierze mnie w objęcie i głaszcze po włosach.
- Nic nie będzie dobrze. Jakbyś się czuł dowiadując się od jakiegoś gościa o tym, że jesteś adoptowany?- pytam rozdrażnionym głosem.
Nie odpowiada. Typowy facet.
- Tak też myślałam. - prycham i wstaję.
Krążę po pomieszczeniu. Nic tu się nie zmieniło oprócz starego brudnego materaca na, którym najwyraźniej będę spać. Siadam na nim.
- Alex, uspokuj się, już dobrze - słyszę ten głos.
-Jack!
Uśmiecham się i biegnę do niego. Przytulam go. Szybko jednak odzyskuję zdrowy rozsądek i odrywam się od niego. To mój szef.
- Jak mnie znaleźliście?


Ekhm... witam? Tak, chyba tak się zaczyna coś, co się spartaczyło. ( przez chwilę uznajmy, że takie słowo istnieje :") ) Wiem, że nie było mnie sporo czasu, ale po prostu jestem leniwa i nie chciało mi się pisać. I tak, wiem. Ten rozdział jakością nie powala, ale chciałam coś wstawić przed rozpoczęciem roku, który tak szybko się niestety zbliża. Nie wiem czy w te wakacje coś jeszcze nabazgram dla Was, ale się postaram. Rozdział należy teraz do BR, więc kłońmy się jej i dziękujmy przy okazji, że jeszcze żyję. Tak. Obiecywałam jej, że biorę się za rozdział kilka razy, a dopiero teraz napisałam. Nie wiem kochana jak ty ze mną wytrzymujesz :"D

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu jeszcze są i życzę udanej reszty wakacji :*
Candy.

PS: Błędy poprawię za jakiś czas :D

27 lip 2016

LBA | Candy. |


Cześć! Dziś przychodzę do Was z poprawionym LBA. Wiele rzeczy zmieniło się od czasu kiedy odpowiadałam na te pytania, więc postanowiłam podzielić się z Wami prawdziwą mną, a nie moim humorem, którego nie mam, a na siłę próbuję Wam pokazać jaka to jestem śmieszna. Podzieliłam się tutaj moimi marzeniami, moją historią w blogosferze, po prostu wszystkim. Mam nadzieję, że docenicie moją szczerość w tym LBA :) Zapraszam!


1. Czy zamierzasz napisać kiedyś własną książkę?
 Bardzo bym chciała, ale znając mój zapał pewnie i tak nic z tego nie będzie. No cóż, musi mi wystarczyć blogger i wattpad.

2. Jakie jest Twoje największe marzenie?
 Bardzo chciałabym zwiedzić Nowy York, Paryż, oraz Londyn. Chciałabym również spotkać się ze wszystkimi ważnymi dla mnie ludźmi, ale kto wie? Może uda się spełnić moje marzenia?

3. Należysz do jakiegoś fandomu? Jeśli tak, to do jakiego?
 Harry Potter, The Vamps i wiele, wiele więcej... :"D

4. Twoja ulubiona książka?
 Cała saga Harry'ego Pottera, ale moimi ulubionymi częściami są: Harry Potter i Więzień Azkabanu oraz Harry Potter i Zakon Feniksa.

5. Co Cię motywuje do pisania?
 Wszystko. Telewizja, filmy, książki, piosenki, znajomi i życie. Przecież to ono pisze najlepsze scenariusze, czyż nie?

6. Dlaczego założyłaś bloga?
 Moja historia zaczęła się tu, na bloggerze. Pisałam tutaj o Violettcie, a dokładniej o 'nowościach' z nią związanych. Po 2 tygodniach znalazłam serwis pinger na, który się wyniosłam. Pierwszy blog prowadziłam około półtora roku jednak potem zapragnełam mieć tak zwaną adminkę i dałam jej hasło do mojego bloga. Okazała się ona wredną szują i usunęła mi konto. Długo rozpaczałam nad tym, ale postanowiłam wziąć się w garść i założyłam kolejnego bloga. Prowadziłam go o Lodo jednak znudziło mi się to i przeszłam do 'normalnych' postów. Coś się jednak zaczęło psuć i postanowiłam zacząć pisać opowiadanie. Po jakimś czasie zrozumiałam, że pinger nie daje mi się do końca rozwijać i go porzuciłam. Założyłam nowego bloga i zaczęłam pisać o Diecesce. Znowu jednak mi się nie podobało, więc usunęłam wszystkie rozdziały, zamówiłam szablon i zaczęłam opowieść Leonetty. Większość z Was pewnie to czytała, ale po chyba 5 rozdziałach, również usunęłam historię i zaczęłam pisać moją aktualną opowieść o detektyw Samanthcie Smith. Resztę już z pewnością znacie, bo to dzieje się tu i teraz. Moje stare rozdziały możecie przeczytać tu. Jeśli dobrze poszperacie znajdziecie posty z rozdziałami i zobaczycie jak przez ten czas zmienił się mój styl pisania. ;)

7. Jaką postać z książki/filmu przywróciłabyś z powrotem do życia?
 Ciężkie pytanie. Na pewno wszystkich, którzy zmarli z rąk Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać (oprócz Śmierciożerców, oczywiście), wszystkich zmarłych w bitwie o Hogwart i oczywiście Profesora Snape'a, który do końca był wierny Dumbledore'owi i Harry'emu. Tak, tych bohaterów jest mi szkoda najbardziej ze wszystkich książek, które przeczytałam w życiu :D

8. Wierzysz w przyjaźń damsko-męską?
 Nie jestem w stanie się wypowiedzieć, ponieważ sama nie byłam nigdy w takim przypadku i po prostu nie chcę nikogo urazić swoją wypowiedzią ;)

9. Wolisz czytać książki czy oglądać filmy?
 Jedno i drugie sprawia mi ogromną przyjemność, jednak czytanie to jest coś, bez czego żyć bym nie mogła. Uwielbiam wyobrażać sobie bohaterów, opisywane w książce wydarzenia czy przygody.

10. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
 Nie wiem tego jeszcze. Chciałabym żeby moja praca miała coś związanego z filmem. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)

11. Miałaś kiedykolwiek styczność z czymś, co wydawało Ci się zjawiskiem nadprzyrodzonym?
 Kilka razy :)

To już koniec moich poprawionych odpowiedzi. Teraz już wiecie jaka to jestem sztywna :") Same kropki, przecinki, prawie żadnego emotikona :"D Ale taka jest prawda... Jestem sztywniakiem zakochanym w HP i wszystkim co z nim związane. Może nawet sama Rainbow dowie się czegoś? Dziękuję za przeczytanie tych odpowiedzi :* Widzimy się już w 8 rozdziale :')

EDIT z dnia: 30 sierpień 2016.

Candy.

19 lip 2016

Rozdział 5

No mogłam się tego spodziewać. Żałosny Mason. 
-Nienawidzę cię Mason. - syczę przez zęby. - Jesteś okropny.
Mężczyźni podchodzą z zamiarem zabrania mnie do samochodu. Jeden z nich łapie mnie za lewe ramie jednakże ja wyrywam się i kopię prosto w brzuch, upada. Czuję, że z tyłu podchodzi do mnie drugi mężczyzna. Pójdzie szybko. Jest chudy, nie umięśniony - po prostu słaby. Uderzam go prosto w nos. Czerwona ciecz płynie z jego nosa niczym wodospad. Dopiero po chwili orientuję się, że wpatrują się we mnie oczy Ann. Mason stoi osłupiały.
-Zatkało Mason ? - uśmiecham się cynicznie. 
-Owszem - uśmiecha się. Podchodzę do Ann. Widzę przerażenie w jej tęczówkach. Nie chcę ją w to mieszać. 
-Masz - podaję jej klucze do mojego mieszkania z Samantą. Podaję jej dokładny adres. Zabiera plecak i  wychodzi. Mason rzuca się na mnie. Nie jestem dłużna. Przewalam go i kilka razy kopię w brzuch dopóki nie zaczyna jęczeć.
-Będziesz jeszcze podskakiwać. - spoglądam przed siebie, a chłopaka nie ma. Nagle czuję ból. Czuję, że upadam, a przed oczami widzę pustą ciemność.
***
-Wstawaj. - słyszę delikatny głos. Otwieram oczy i widzę Masona. Zaraz co?!
-Czemu tutaj jesteś? - pytam. Zaskoczona jego widokiem drapie się po czole.
-Broniłem cię. - oznajmia.
-Przed? - zagadnęłam.
-Moim ojcem i wylądowałem tutaj. - tłumaczy. Przewracam oczami. Jaki głupek.
-A kto uderzył mnie w tył głowy? - wypytuję go.
-Oczywiście, że ja. Jeśli bym tego nie zrobił ojciec by się mnie wyrzekł.
-To chore.
Milknę kiedy jeden mężczyzna, którego pobiłam przychodzi po mnie. Bierze mnie za szmaty i wychodzimy na zewnątrz. Idziemy na parter. Czyli byłam w piwnicy. Super. To będę miała przejebane. Siadam na krześle.  Po chwili na przeciwko mnie siada mężczyzna. Przypomina mi Masona. Ciemne włosy i oczy. Tak bardzo podobni do siebie, jednak inni.

Hejo ! Okey więc teraz mogę trochę się gubić że tak powiem bo będę miała 3 opo na głowie !
To, własne na wattpadzie (zapraszam) i będę pisała wspólne z takimi jednymi dziewczynami. Nie wiem czy to z dziewczynami wypali więc no... Jesteśmy w fazie planowania ! Dziękujemy za komentarze i wyświetlenia! 

Buziaczki ;*** 

ps. sorry za jakieś błędy czy coś. 

15 lip 2016

LBA | Black Rainbow |


Dzień dobry ! Witam ! Cześć!
Wraz z kaczką (Candy) postanowiłyśmy zrobić osobne posty z naszymi odpowiedziami. Blog został nominowany przez Frucie Muuucie [ blog ] . No to zaczynamy !


1. Czy zamierzasz napisać kiedyś własną książkę?
Nie wybiegajmy w przyszłość. Ale to moje marzenie, więc chciałabym. Ale kto chciałby czytać moje bzdury? Mój leń pewnie by mnie też przezwyciężył ☺

2. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Odwiedzić parę miejsc na świecie. Spotkać najważniejsze osóbki w moim życiu. 

3. Należysz do jakiegoś fandomu? Jeśli tak, to do jakiego?
Takiego pytania się nie spodziewałam :D Bo trudno jest mnie określić. Fangirl to taka sobie dziwna osóbka, ale no nie mogę się wypowiedzieć na ten temat bo tylko Fangirl wiedzą co to znaczy (hihi). 

4. Twoja ulubiona książka?
Cała reszta nie ma znaczenia. Przeczytałam ją 4 razy - pewnie więcej ☺ 

5. Co Cię motywuje do pisania?
Mogę określić to jednym słowem - ludzie. Wszystkie osoby, które czytają moje opowieści, są dla mnie motywacją. Czymś bardzo bardzo ważnym. 

6. Dlaczego założyłaś bloga?
Dłuuuga historia. Na prawdę. Pamiętam, że pisałam dla siebie w zeszycie i pokazywałam to mojej przyjaciółce. Rok temu w lipcu postanowiłam założyć bloga i pisać o Leocesce. Miałam wtedy taką fazę na tą parę (nadal ją uwielbiam). Potem pamiętam pojawiły się problemy. Nie byłam pewna tego czy wszystko mi wychodzi. Ale jedna osóbka mi pomogła i no. Dałam radę i jestem gdzie jestem ☺

7. Jaką postać z książki/filmu przywróciłabyś z powrotem do życia?
Freda... W ogóle wszystkich, których Rowling uśmierciła przez te kilka części w Harry 'm Potterze. Oprócz oczywiście tych złych postaci. 

8. Wierzysz w przyjaźń damsko-męską?
Kiedyś moja koleżanka na wychowaniu do życia w rodzinie pytała się nauczycielce czy przyjaźń damsko-męska istnieje, a ona tak pięknie to powiedziała i teraz nie jestem pewna czy to tak było Niech przyjaciel nie będzie sympatią, tylko sympatia przyjacielem. To było coś takiego. Po prostu zakochałam się w tych słowach. 

9. Wolisz czytać książki czy oglądać filmy?
Jestem fanką książek i filmów. 

10. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
Coś z fotografią ☺ 

11. Miałaś kiedykolwiek styczność z czymś, co wydawało Ci się zjawiskiem nadprzyrodzonym?
Raczej nie. 

Okey ja nie nominuję nikogo. Przykro mi :// 

Do rozdziału ! 

Buziaczki ;*** 

Rozdział 4

Siedzę z Masonem i Ann w salonie dalej oglądając to coś zwane filmem. Mason objął mnie. Czuję się strasznie niezręcznie i myślę, że moja twarz wygląda jak burak. Ann co chwila mi się przygląda i uśmiecha się.
- Alex możemy pogadać?- Słyszę głos Masona.
- Okey- Mówię nie będac za bardzo pewna swoich słów.
Gdy jesteśmy wystarczająco daleko od jego siostry, zaczyna:
- Chciałem cię przeprosić- Otwieram szeroko oczy.- To nie ja zaplanowałem twoje uprowadzenie.
- Jak nie ty, to kto?- Pytam trochę skołowana.
- Mój ojciec.- Mówi szybko.
- Co?- Ann podchodzi do mnie.- Uprowadziłeś Alex?
- Ann to nie tak- Mason stara się to jakoś odkręcić.
W oczach dziewczyny zbierają się łzy. Wchodzi do łazienki i się w niej zamyka.
- Zostań tu.- Mówię do niego i podchodzę do drzwi.
Pukam kilka razy. Dziewczynka otwiera mi.
-Chodź ze mną.
Biorę jej rękę i idę do góry. Wchodzę do różowego pokoju.
-Skąd wiedziałaś?- Pyta.
-Nie wiedziałam- Uśmiecham się.
Siadamy na łóżku. Annabel zaczyna opowiadać mi o swojej matce, która zginęła w wypadku samochodowym kilka lat temu. O ojcu nie wspomina. Ja opowiadam jej o moich rodzicach. W oczach zbierają mi się łzy. Mrugam kilka razy.
-Wszystko okey?
W odpowiedzi kiwam głową. Wiem, że muszę być czujna, bo to może być podstęp, ale ona wydaje mi się w tym wszystkim najbardziej pokrzywdzona. Przepraszam ją na chwilę i odchodzę. Otwieram drzwi i chcę już wychodzić gdy nagle wpadam na coś twardego. Przygotowuję swój umysł do wylądowania na ziemi, ale nagle czuję, że nic takiego się nie wydarzyło. Otwieram oczy i widzę roześmiane tęczówki Masona.
-Możemy porozmawiać?- Pyta dalej śmiejąc się.
Energicznie kiwam głową. Podnoszę się do wcześniejszej pozycji i idę do salonu. Siadam na kanapę, zaraz po mnie robi to chłopak.
-To o czym chciałeś porozmawiać?- Pytam.
Nie odpowiada tylko nieobecnie patrzy w drzwi. Słyszę otwieranie zamka kluczem. Widzę dwóch wysokich, umieśnionych mężczyzn. To nie wróży nic dobrego.

Witam Was! A no i przepraszam, że przez długi okres (półtorej tygodnia) nie było rozdziału z mojej strony, ale byłam na wakacjach i chciałam odpocząć od tego całego internetu, więc błagam na kolanach wybaczcie mi :D Jak widzicie jednak nie próżnowałam i rozdział jest najdłuższy z jakichkolwiek kiedykolwiek napisałam. Przepraszam za moją durnotę, ale kiedy to piszę jest już grubo po dwunastej w nocy i mózg nie chce ze mną współpracować :/ Więc jak już pewno wiecie kolejny rozdział należy do BR ;) Niedługo też okiełznamy LBA od Fruci Muuuci ;) Żegnam się :*
Szalona dziewoja, 
Candy.

2 lip 2016

Rozdział 3

Minęły dwa dni od wysłania wiadomości do Jacka, i nic. Czyli utknęłam tu. Nawet nie wiem gdzie jestem, to żałosne. Co gorsza, nie wiem co się ze mną stało. Gdybym była [bo jestem] w takim opałach dawno bym się wydostała, ale nie teraz. Nie dam rady, pierwszy raz czuję  strach. Tak, boję się. To do mnie nie podobne, prawda?
Nagle słyszę skrzypienie drzwi. Oślepia mnie białe światło. Do pomieszczenia wchodzi Mason. Bierze mnie za rękę i prowadzi na górę. Znajdujemy się na parterze. Chłopak podaje mi ubrania.
-Masz, tam jest łazienka - mówi i pokazuje na białe drzwi. Przewracam oczami i idę do ustronnego miejsca. 
Kremowe ściany połączone są z granatową kolorystyką. Widać, że dobierał wszystko sam. Biorę prysznic, czeszę włosy i ubieram się. Wychodzę z toalety. Mason od razu mierzy mnie wzrokiem. Czuję się nie zręcznie. 
-Przeszkadza ci coś? - prycham.
-Zamknij się okey? 
Kolejny raz przewracam oczami. Chłopak jest wyjątkowo miły niż był dwa dni temu. Jak na razie nie nazwał mnie szmatą i nie uderzył. Mam jakieś podejrzenia, że może ktoś przyjdzie. Wypuścił mnie, kazał się ogarnąć, a do tego na mnie nie krzyczy. Cisza przed burzą. 
-To tyle? - pytam zirytowana. - Nie uderzysz mnie i nie zaczniesz wyzywać od szmat?
-Przyjedzie moja młodsza siostra, więc się uspokój, jasne?
Przytakuję. Nie rozumiem. Jak taki człowiek może żyć? Zabija, więzi i biję, a ma młodszą siostrę. Ludzie za grosz nie mają sumienia. Siadam wraz z Masonem w salonie i zaczynamy oglądać jakiś durnowaty film.
-Mam do ciebie prośbę - mówi po chwili nie zręcznej ciszy.
-Co znowu? - pytam, już dość zdenerwowana.
-Mogłabyś udawać moją dziewczynę? 
-Co?! - krzyczę, - Pojebało cię czy co!?
-Spokojnie. Błagam, jedyny raz.  - prosi.
-Niech ci będzie - odparłam. - Kiedy przyjedzie ta twoja siostra?
Spogląda na zegarek na swoim nadgarstku. Dopiero go zauważyłam. 
-Powinna być za chwilę - oznajmił.
Nagle słyszę dzwonek do drzwi. Wyprzedzam Masona i otwieram drzwi. Uśmiecham się szeroko i wpuszczam brunetkę do środka. Dziewczyna wita się ze swoim bratem po czym spogląda raz na mnie, raz na niego.
-Alex, jestem - podaje dłoń dziewczynie.
-Ann - odwzajemnia mój gest. - Jesteście razem? 
Mason zaczyna drapać się po karku i widać, ze jest zakłopotany.
-Tak - odpowiadam, wyręczając go. 

Tym razem ja ! Starałam się pisząc ten rozdział i jest on dłuższy. Mam nadzieję, że się podoba. 
Do zobaczenia!
Buziaczki ;** 

29 cze 2016

Rozdział 2


Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Jestem w jakiejś starej piwnicy. Śmierdzi tu stęchlizną i pleśnią. Wstaję z mokrej podłogi i otrzepuję ubrania.
-Widzę, że księżniczka wstała.- Mason wchodzi do środka przez stare, zapruchniałe drzwi i przywiązuje mnie do krzesła.
-Po co to robisz?- Pytam.
-Pamiętasz może tego kolesia w czarnym ubraniu uciekającym przez okno w twoim domu?
Nie odpowiedziałam. W moich oczach zbierają się łzy.
-Po co to robisz?- Ponawiam pytanie słysząc jak mój głos zaczyna się łamać.
Nachyla się do mnie i szepcze:
-Zemsta, skarbie.- Wychodzi zostawiając mnie samą z moimi myślami.
Staram się odwiązać liny, które trzymają moje ciało przywiązane do krzesła. Po kilku minutach męczenia się z nimi, udaje mi się to. Sprawdzam kieszenie. Idiota nie zabrał mi telefonu. Piszę wiadomość do Jacka-mojego szefa-, że mnie porwano. Gdy dostaję potwierdzenie, że zostałam namierzona, kasuję korespondencję na wszelki wypadek. Przywiązuję się do krzesła i czekam. Słyszę otwieranie drzwi kluczem.
-Zapomniałem o czymś- Mówi wyjmując telefon z mojej kieszeni, rzuca nim o podłogę i rozdeptuje.
-Szybki jesteś- Mówię z przekąsem.
-Zamknij się, szmato.- Dostaję siarczyste uderzenie w policzek.
Znowu wychodzi. Mój policzek zaczyna pulsować i jak myślę trochę krwawię. Niech się pośpieszą.

Hej Wam :) Candy spięła swoje cztery litery i jest rozdział. *Rozlegają się gromkie brawa, na sali słychać wiwaty* Dalej jest gorąco, ale chyba przeżyję. Następny rozdział należy do BR, a więc my widzimy się w rozdziale 4 ;) Dziękujemy z całego serducha za 3 komentarze pod ostatnim wpisem ;* Wasza szalona dziewoja,
Candy.

26 cze 2016

Rozdział 1


Kolejny dzień w agencji, biurze. Żadnych nowych wiadomości. Nic. Wychodzę z biura i kieruje się do galerii gdzie umówiłam się z  Samantą. Jest moją najlepszą przyjaciółką, a przez jakich czas w ogóle nie miałam dla niej czasu. Pochodzę bez celu z nią po tej galerii a potem wrócę do pracy. 
Podobno mają mi coś ważnego do przekazania. Już się boję. Po zakupach kieruję się z powrotem do organizacji.

-Długo jeszcze? - pytam. Zaraz dowiem się o chodzi. Siedzę w organizacji już ponad godzinę a nadal nic nie wiem.
-Zaraz przyjdzie.
Do biura wchodzi wysoki szatyn. Dziwę się na jego widok. Kogoś mi przypomina. Jednakże nie mogę go sobie z nikim skojarzyć.

-Dobrze wiesz, że nienawidzę współpracować! - krzyczę.
Po tym jak przydzielono mi Masona do mojej misji poszłam do biura szefa. Co z tego, że to mój szef?! Nie chcę z nikim współpracować! Nawet nie wiem czy mogę mu zaufać!
-Ale jak widać nie radzisz sobie z tą sprawą! Siedzisz w niej już pewnie rok! I co? I gówno!
Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wściekłego. Odpuszczam. Wychodząc trzaskam drzwiami. Biorę torbę i wychodzę z organizacji. Za dużo jak na jeden dzień.
Po drodze wpadam na kogoś. Podnoszę wzrok i widzę  Masona.
-Może zaczniesz uważać jak chodzisz? - pytam sarkastycznie.
-Spokojnie. Nie chcę się kłócić tylko pomóc ci w misji.
Przewracam oczami. Wydaję się miły, ale nie wygląda na takiego. Wygląda na bad boy'a. W głowie zaczęłam się śmiać z tego, że w ogóle zawracam sobie nim głowę.
-Ta jasne - odpowiadam po chwili namysłu.
-Może pójdziemy na kawę? - pyta.
-Niech ci będzie.
Wchodzimy w ciemną ulicę. Czuję przerażenie. Próbuje uciec, ale nagle przed oczami widzę ciemność.

Hej ! Tym razem to ja ! Napisałam cały rozdział sama,ponieważ Candy czuje się jak gówno. Dosłownie. Nie to nie problemy tylko ten gorąc przy, którym nie chce się nic robić.
Mam nadzieję, że się podoba ! <3 Dziękujemy za 4 kom ! 

18 cze 2016

Prolog


Siedzę w tym gównie już miesiące. Nie potrafię odnaleźć prawdy. Boję się tylko tego, że dostanę jakąś chorą obsesję, a tego nie chcę. W mojej pracy nie jest łatwo. Co ja mówię?! Jest cholernie trudno. Zwłaszcza kiedy ma się 17 lat. To chore. Ile można? Nie spocznę aż nie rozwiąże tej sprawy. Mogłabym robić sto innych rzeczy, ale to była moja rodzina i nie mogę tak po prostu odpuścić. Muszę dowiedzieć się kto to zrobił i dlaczego. Nawet jeśli musiałabym kogoś zabić. Tak, wiem. Powinnam dać tą sprawę rozwikłać policji, ale oni za każdym razem mówią to samo: 'To koniec. Pogódź się z tym'. Nie chcę i nie potrafię tak żyć. Kochałam ich. Oni pokazali mi co to miłość. Mówili, że z miłości robi się głupie rzeczy. Mieli rację. Zresztą zawsze ją mieli. Pocieszali w trudnych chwilach, cieszyli z moich sukcesów. Po prostu byli przy mnie. Coraz bardziej odcinam się od ludzi. Zamykam się w sobie. Próbowali mnie chronić. Pamiętam to. Kazali zejść mi do piwnicy. Chwilę później usłyszałam strzał. Potem kolejny. Wbiegłam szybko po schodach. Zobaczyłam ich. Moich rodziców zakrwawionych i martwych. Przez okno uciekała jakaś postać. Nie widziałam jej twarzy. Słyszałam tylko jeszcze, że wróci po mnie. Zadzwoniłam po policję i pogotowie. Co dzień snił mi się ten koszmar. Codziennie wypominałam sobie, że to ja powinnam tam zginąć nie oni. Kilka dni później znalazłam ogłoszenie w gazecie. Ono rozwiało wszystkie wątpliwości. Zostałam tajną agentką.

Hej, kochani!
Witam Was w nowym opowiadaniu :D Dzisiaj to ja mam zaszczyt wstawić prolog, więc o to i jest. Blog będę współtworzyła z przecudowną Black Rainbow <33  Pierwszy rozdział wstawi BR, a kolejny ja i tak w kółko xD To tak kilka słów na początek xD Mam nadzieję, że nasze wspolne dzieło Wam się podoba :D
Pa, 
Candy.
Theme by Violett